Pandemia koronawirusa wymusiła bardzo szeroki zakres działań, żeby zapewnić przetrwanie naszych restauracji. Od dłuższego czasu oferowaliśmy jedzenie z dowozem, jednak była to tylko część naszego przychodu – mówi Marcin Suski, Manager ds. Sieci Krowarzywa.

Teraz cała gastronomia opiera się na dostawach. Wysokie prowizje dla operatorów dostaw oraz wysokie ceny środków dezynfekcji i ochrony osobistej powodują, że koszty działalności wzrosły wielokrotnie. Przed pandemią rękawiczki jednorazowe kosztowały ok 5-7 zł za opakowanie. Teraz nitrylowe rękawiczki kosztują ok. 60 zł.

Musieliśmy spojrzeć na naszą działalność z całkowicie innej perspektywy i wdrożyć nowe mechanizmy działania. Dokonaliśmy drobnych, ale istotnych zmian w procesie przygotowania naszych potraw oraz samych daniach, dzięki czemu lepiej sprawdzają się w warunkach transportu do klienta. Rozpoczęliśmy współpracę z kolejnymi firmami oferującymi dostawy, a także proponujemy różne promocje i zestawy.

Myśląc o dalszym rozwoju, wprowadziliśmy też nowe formaty lokali, tzw. Dark kitchen, czyli małe lokale, stworzone wyłącznie z myślą o dostawach i umiejscowione tak, by dotrzeć do tych klientów, którzy dotychczas byli poza naszym zasięgiem.

Sytuacja jest ciągle chwiejna i w zasadzie nie da się planować długoterminowo, ponieważ nowe obostrzenia są często komunikowane nagle i z bardzo krótkim czasem na dostosowanie się. Mimo to, do końca roku powiększymy o 50% portfolio naszych lokali franczyzowych. Robimy wszystko, żeby nasi klienci mogli cieszyć się swoimi ulubionymi daniami, tak jak robili to jeszcze niedawno ze swoimi znajomymi w naszych lokalach.

oprac. red.

fot. fbKrowarzywa

Najpopularniejsze