Zdaniem epidemiologów w lokalach gastronomicznych znacznie częściej może dochodzić do zachorowań na Covid-19 – zaznaczył podczas wczorajszej sesji Q&A na Fb premier Mateusz Morawiecki. Restauratorzy i szefowie kuchni, z którymi rozmawialiśmy nie zgadzają się z tym.

 

Jak zaznaczył szef rządu w lokalach gastronomicznych, przy jednym stoliku, przez dłuższy czas zazwyczaj siedzi kilka osób. „Są to pomieszczenia, w których zdaniem epidemiologów dużo częściej może dochodzić do zachorowań ze względu właśnie na to, że w pomieszczeniach, które często nie są wietrzone przebywają ze sobą osoby, które są w stosunkowo dużej bliskości” - powiedział premier.

Dodał, że z racji specyfiki takich miejsc osoby tam przebywające nie mają założonych maseczek ochronnych. "Mają zdjętą maseczkę podczas posiłku. Dlatego gastronomia tworzy większe zagrożenia i stąd takie decyzje, które zapadły już dwa tygodnie temu" - podkreślił.

Restauratorzy i szefowie kuchni, z którymi rozmawialiśmy zgodnie twierdzą, że to nie w restauracjach dochodzi do rozprzestrzeniania się wirusa. Zastosowane środki ochrony, odstępy między stolikami, płyny i substancje odkażające, maseczki i rękawiczki, w które zostały wyposażone dziesiątki tysięcy osób personelu zapewniają bezpieczeństwo wyższe niż w niejednej instytucji użyteczności publicznej. Nikt nie mówi o kosztach związanych z tymi zakupami, bowiem na pierwszym planie jest bezpieczeństwo.

Jarosław Uściński
właściciel i szef kuchni
Moonsfera, Warszawa

Obarczanie nas odpowiedzialnością za rozprzestrzenianie się koronawirusa to pomyłka. Nie istnieją żadne badania dowodzące, że w restauracjach dochodziło do zakażeń COVID-19. Osoby, które zadecydowały o zakazach bywały chyba tylko na rodzinnych imprezach, gdzie się przytula i pije brudzia, a nie w restauracjach, stąd tak właśnie postrzegają gastronomię. W mojej restauracji, którą prowadzę od 15 lat, a której koszty utrzymania to około 230 tys. zł, płyny dezynfekujące są dostępne w kilku miejscach. Mam w zapasie maseczki, gdyby któryś z gości sobie zażyczył.


Krzysztof Gradzewicz
szef kuchni
Tygle Bistro-&Wine, Gdańsk


Uważam, że lokale z nowymi obostrzeniami sanitarnymi są bardziej bezpieczne przy kilkunastu osobach na sali, usadzonymi co drugi stolik. Tym razem zamknięcie z dnia na dzień to strzał w kolano. Dalszego przedłużenia tego stanu branża po prostu nie wytrzyma.

Oprac. Red
Źródło: PAP
Fot. Pixabay.com.pl

Najpopularniejsze